Napisane przez: Magda | 23 Luty 2010

i się skończyło…

Warto podsumować bloga od strony statystycznej.

Odwiedzin było dużo. Na pewno jest kilka przyczyn ale i tak w pierwszej kolejności dziękuję za nabijanie oglądalności pewnemu działowi pewnej gazety ;)

Najliczniejsze wejście zanotowaliśmy 2.01.2010 – 143 odwiedziny (intrygujące ;) ). Myślałam, że po powrocie statystyki bloga szybko się załamią, jednak ciągle odnotowuję kilkadziesiąt wejść dziennie.

Do momentu opublikowania tej notki:

- odwiedzin ogółem było 7781 (na okres aktywnego blogowania liczmy 500- 600 wejść mniej)

- pojawiło się (włącznie z dzisiejszą dawką) 79 postów

- 200 komentarzy

- 15 kategorii

Największą popularnością (151 odwiedzin!) cieszył się wpis „Mięta w sosie miętowym i piwo tak ogrzane, żeby było w sam raz.” Może przez genialny tytuł, a może to kwestia, że był o jedzeniu ;P albo że w treści pojawiało się dużo potencjalnych odnośników dla wyszukiwarki.

No właśnie – blog jest publiczny, tzn. możliwy do wyszukiwania w wyszukiwarce. Nie uważam, bym miała się czego wstydzić – swojego życia, obserwacji, przemyśleń. Szczególnie, że tych ostatnich było wyjątkowo mało, a sama się przekonałam, jak pomocne było czytanie wpisów nieznajomych z innych blogów, by mieć pojęcie co mnie czeka w DMZ czy rady jak zwiedzić Bangkok w jeden dzień.

Konsekwencją możliwości wyszukiwania w google jest pokaźna kolekcja pięknych fraz, które na mojego bloga odprowadzały. Poza “magda chose korea” i pochodnymi (w tym przekręcanie imienia na magada, co się niezrozumiale często zdarzało ;) ), miałam okazję obserwować naprawdę ciekawe konotacje:

- “obrzydliwe” – absolutnie najczęściej pojawiające się słowo, chyba pierwsze, które pojawiło się we frazach. W pewnym momencie nabrałam podejrzeń, że niektórzy regularnie wchodzą przez wpisanie tego do wyszukiwarki (często pojawiało się w wyrażeniu “obrzydliwe zdjęcia” lub “obrzydliwe jedzenie”)

- “angielski z misiem lujem” – drugie pod względem popularności, a przecież było tylko dwa razy w moich komentarzach z Grzywensem ;)

- “chleb z dżemem” – kilkukrotnie. Serio, nie wiem, w jakim celu szuka się takich rzeczy. Choć po sprawdzeniu statystyk  forma powyższa trafiłą się raz. Zdecydowanie popularniejsze było “hleb i dzem” :D:D:D

- “gdzie rosnĄ ananasy ??”, “plantacje ananasów”

- “co to jest pepero”

- “kolej transsyberyjska”

- “obrazkikobiet”, “azjatki na ostro”, “podniecona” - a to musiało być rozczarowanie, co nie? :D

I na koniec seria LOL:

- “jedz obiad”

- “rosyjskie bajki do malowania”

- “jak wykonać opaskę na oczy taką do spani”

- “jak skrecic jointa choragiewke”

Chyba nigdy w życiu nie dostałam tylu komplementów, ile przez ostatnie 6 miesięcy słuchając o jakości mojego bloga. Mój ulubiony to “czy Ty pisałaś już jakieś blogi wcześniej?” (Michał z wymiany :) ). Plus kilka aluzji (lub po prostu żądań) bym bloga kontynuowała, a jak nie, to siadać do pisania książki. Albo dziennikarstwa.

Cóż, ja mogę powiedzieć tylko tyle, że mój styl pisania miał wiernych fanów już wiele, wiele lat temu (etap podstawówki/gimnazjum), a jeden z nich permanentnie okazywał rozczarowanie, że wybrałam matematykę.

Za wszystkie ciepłe głosy, komentarze, uwagi także od ludzi, których nigdy na oczy nie widziałam – dziękuję. Dziękuję za maile, smsy, skypa, które ułatwiały mi samotną podróż. Na koniec dziękuję za impuls do nadania takiego pięknego podtytułu, który był leitmotivem ostatniego półrocza :D

Już ostatnia sprawa, czyli przedstawienie mojego prywatnego suwenira – koszulki, którą dostałam na jednym z wyjazdów do koreańskiej świątyni, a postanowiłam ją wykorzystać jako “pamiętniczek”. Poniżej tshirt już zapełniony wpisami od prawie wszystkich moich hostów (bez Liama, któremu niestety zapomniałam jej dać do podpisu):

Uprzedzając pytania: nie, nie wiem, co oznaczają wszystkie wpisy.

Raport ze stypendium powinien prędzej czy później znaleźć się tu: http://www.sgh.waw.pl/crpm_/so/raporty/rap_azja/korea_poludniowa/

Miesiąc po powrocie trudno mi uwierzyć, że ta cała Azja w moim wydaniu miała miejsce. Została opalenizna, znajomi na fb i wiedza o azjatyckim jedzeniu.

Dziękuję za uwagę.

“Yes, it was my way.”


Odpowiedzi

  1. Mam nadzieję, niedługo posłuchać co nieco o tych podróżach i podbojach. To fascynujące, że zobaczyłaś tak dużo :)! Zazdroszczę!


Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.