(pytanie z samego początku wyjazdu, od Malezyjki, z którą mieszkałam)
She – Is English your mother language?
Me – No.
She – No?
Me – I told you, I’m from Poland.
She – So, Spanish?”
(dialog z połowy września z moją ulubienicą ze studiów)
Ja: buziaki wielkie
Aśka: czy tam hgahsgdhagsdgs (powodzenia po koreansku)
Ja: (mam nadzieje, ze czytasz bloga…)
Aśka: czytam ale mialam przerwe
Ja: po pierwszym wpisie :]
Aśka: duzo roboty w pracy plus ewelina w mieszkaniu
czyli poza pierwszym wpisie nic nie ma?
Ja: ………………………..
Aśka: …………………
Aśka: powinnam sie byla nie przyznawać
Ja: zegnam ozieble.
(pod koniec dnia, po zajęciach z koreańskiego)
Asia – Wiesz co…
Ja – Co?
Aśka – Nie ogarniałam dziś zajęć przez pierwszych kilka minut …
Ja – ?
Aśka – Właściwie, to przez pierwsze 90 minut.
(przed rozpoczęciem podróżowania; mocno sytuacyjny, więc może nie śmieszyć)
Ja – wpisz sobie w gugle “Langkawi”, to zobaczysz, gdzie jadę na Święta.
Michu – …ty popatrz ale tam jest mnóstwo atrakcji turystycznych.
(jedna z wielu rozmów z Asią w pokoju 537)
Ja – Poczyniłam olbrzymi postęp w swoim nastawieniu do Koreańców.
Aśka – Zauważyłam.
Ja – Tak?
Aśka – No pewnie. Kiedyś to tylko „k****” i „ja p*******”, a teraz to „ale weź ich nie obrażaj”.
(na ten sam temat, wymiana maili z Łukaszem)
Ja – Ten semestr dał mi dużo pracy nad sobą – mniej krzyczę i jestem bardziej tolerancyjna, no nie poznałbyś mnie.
Łukasz – Nie wierzę, to jak trochę z narkomanem. Może i dawka odstawiona, ale bez metadonu prędzej czy później wróci.
(sytuacja z wyjazdu na Filipiny szóstki moich znajomych. Reakcja naszego Francuza na wiadomość o konieczności zapłaty opłaty lotniskowej)
Jean – I’m French. I won’t pay.
(na lekcji koreańskiego, gdy nauczycielka powiedziała jakieś słowo)
Jean – It’s mean…
Teacher – What did you say?
Jean – I said: “It’s mean…” …
Teacher – Oh, I thought you said Young Mee.
Jean – What’s this?
…
(silence)
…
Bianca – …it’s her name.
(pytanie podczas jednego z ostatnich wyjść)
Sasza – O której mamy jutro egzamin?
Ja -Ten, co mieliśmy wczoraj?
(już z podróżowania, reakcja brata na moje “Tęsknię.”)
Michu- Przestań tęsknić, zjedz kokosa i wystaw tyłek na słońce.
I na koniec dla wszystkich zainteresowanych, jak ten język brzmi, moja mowa zaliczeniowa z koreańskiego. Dukam, bo czytam :)
Nie jest szaleńczo ciekawie, najfajniejszy moment to jak Madzia się wydurnia przed kamerką :)
No i odpowiedź na pytanie, czemu lubię jeździć autobusem… Żart hermetyczny, ale może niektórzy podłapią.
Na koniec, w ramach dowcipów sytuacyjnych: sms, który dostałam w ostatnim tygodniu, będąc na plaży w Tajlandii, dokładnie w momencie, gdy zorientowałam się jak bardzo spaliłam się słońcem tego dnia:
Mama – “Czy Ty masz w co się ubrać jak przyjedziesz bo u nas jest minus 10 stopni i śniegu po kolana.”